Od środy w Kaplicy Miłosierdzia w naszym Szpitalu przeżywamy peregrynację relikwii bł. Hanny Chrzanowskiej, oto jej życiorys oraz wywiad z ks. Wiesławem Badaszkiem, kapelanem Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie.

Bł. Hanna Chrzanowska urodziła się 7. X. 1902 r. w Warszawie w rodzinie zasłużonej dla polskiej nauki i kultury oraz pielęgniarstwa polskiego. Jej ojciec, Ignacy Chrzanowski, znany profesor literatury polskiej pochodził z katolickiej rodziny podlaskich ziemian. Matka Wanda, z domu Szlenkier, pochodziła z ewangelickiej rodziny zamożnych warszawskich przemysłowców: Siostra matki, Zofia Szlenkierówna, była fundatorką szpitala dziecięcego w Warszawie oraz dyrektorką Warszawskiej Szkoły Pielęgniarstwa. Obie rodziny znane były z rozległej działalności dobroczynnej. W 1910 r. rodzice Hanny przenoszą się do Krakowa, gdzie prof I. Chrzanowski obejmuje katedrę na Uniwersytecie Jagiellońskim. W Krakowie Hanna uczy się najpierw prywatnie. a następnie w Gimnazjum Sióstr Urszulanek, które kończy z odznaczeniem w 1920 r. Po maturze przechodzi krótki kurs pielęgniarski, aby nieść pomoc ofiarom wojny polsko – bolszewickiej. W grudniu 1920 r. Hanna rozpoczyna studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Na wieść o powstaniu Warszawskiej Szkoły Pielęgniarstwa przerywa studia i wstępuje do nowo otwartej szkoły, aby całkowicie poświęcić się pielęgniarstwu. Była to dla Hanny kluczowa decyzja, mająca określić dalszą drogę jej życia. Po ukończeniu szkoły w 1924 r. wyjeżdża na stypendia do Francji i Belgii, gdzie pogłębia swą wiedzę, zwłaszcza w zakresie pielęgniarstwa społecznego. W latach 1926 – 1929 pracuje jako instruktorka w Uniwersyteckiej Szkole Pielęgniarek i Higienistek w Krakowie. Od roku 1929 do 1939 Hanna Chrzanowska redaguje miesięcznik „Pielęgniarka Polska” – pierwsze w Polsce czasopismo zawodowe dla pielęgniarek. Mieszka w tym czasie w Warszawie. Publikuje wiele prac z dziedziny pielęgniarstwa, a także podejmuje udane próby twórczości literackiej. Uczestnicząc w pracach Polskiego Stowarzyszenia Pielęgniarek Zawodowych bierze czynny udział w przygotowaniu, uchwalonej przez Sejm w 1935 r. „Ustawy o pielęgniarstwie”: Ustawa ta, uznawana za jedną z najlepszych w świecie, ma regulować zawodowy status pielęgniarek i będzie obowiązywać w Polsce prawie do końca XX wieku. Hanna Chrzanowska przyczynia się również w znacznym stopniu do powołania w 1937 r. Katolickiego Związku Pielęgniarek Polskich. Wybuch II Wojny Światowej przynosi Hannie wiele bolesnych przeżyć. 2. X. 1939 r. w bombardowanej Warszawie umiera jej ukochana ciotka Zofia Szlenkierówna. 6. XI. 1939 r. w ramach Sonderaktion Krakau zostaje aresztowany jej ojciec i wywieziony wraz z innymi profesorami do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen, gdzie wkrótce umiera (19 I 1940 r.). Wiosną 1940 r. ginie w Katyniu, zamordowany przez sowietów, jedyny brat Hanny, Bohdan. Wojna nie oszczędza wielu innych, bliskich Hannie osób. Mimo tych tragicznych doświadczeń nie upada na duchu. Już na początku wojny wraca do Krakowa i zgłasza się na ochotnika do pracy w Polskim Komitecie Opiekuńczym, poświęcając wszystkie swe siły opiece nad uchodźcami, więźniami i przesiedlonymi. Szczególną troską otacza osierocone dzieci, w tym dzieci żydowskie, poszukując dla nich rodzin zastępczych i bezpiecznych miejsc pobytu. Organizuje kolonie letnie i prowadzi akcje dożywiania. Pracuje niezwykle ofiarnie, często z narażeniem zdrowia i życia. Doświadczenie okrucieństwa wojny ma istotny wpływ na rozwój jej życia wewnętrznego. Jest to czas szukania oparcia w Bogu, czas odkrywania siły modlitwy i znaczenia Eucharystii. Ten czas duchowego dojrzewania idzie w parze z formacją ewangelicznej postawy miłości bliźniego. Po wojnie Hanna Chrzanowska rozpoczyna pracę w Uniwersyteckiej Szkole Pielęgniarsko – Położniczej jako kierowniczka działu pielęgniarstwa społecznego. Wyjeżdża na stypendium do USA, gdzie pogłębia swą wiedzę w zakresie pielęgniarstwa domowego. Zdobyte doświadczenie wykorzystuje organizując pielęgniarstwo przyszpitalne i domowe. Przez wiele lat wykłada metodykę pielęgniarstwa otwartego w Szkole Instruktorek Pielęgniarstwa w Warszawie. Jako instruktorka i wychowawczyni kładzie silny nacisk na wychowanie młodych pielęgniarek w duchu autentycznej służby człowiekowi choremu, z uwzględnieniem jego nie tylko zdrowotnych ale i duchowych potrzeb oraz poszanowaniem jego godności. W 1957 r. Hanna Chrzanowska obejmuje funkcję dyrektorki Szkoły Pielęgniarstwa Psychiatrycznego w Kobierzynie, a w rok później, po niespodziewanej likwidacji tej placówki, przechodzi na wcześniejszą emeryturę. Nadal jednak pozostaje obecna w życiu środowiska pielęgniarskiego. Bierze czynny udział w pracach Polskiego Towarzystwa Pielęgniarskiego. Opracowuje, cieszący się wielkim uznaniem, podręcznik – „Pielęgniarstwo w otwartej opiece zdrowotnej”. Publikuje fachowe artykuły na łamach czasopism pielęgniarskich. Pełniąc wiele znaczących funkcji w strukturach szkolnych oraz innych instytucjach środowiska pielęgniarskiego, Hanna Chrzanowska nie ukrywa swoich przekonań religijnych oraz przywiązania do wartości chrześcijańskich. Przeciwnie) daje swoim życiem czytelne i przejrzyste świadectwo wiary. Taka postawa budzi szacunek i uznanie, zwłaszcza wśród uczennic i współpracowników a rodzi niechęć, a nawet określone represje ze strony władz komunistycznych. Emerytura nie oznacza dla Hanny stanu odpoczynku. Zna bowiem z autopsji problemy wielu schorowanych ludzi – samotnych, opuszczonych i niepełnosprawnych, pozbawionych jakiejkolwiek opieki. Idąc za głosem wewnętrznego natchnienia postanawia zorganizować dla nich) opartą o struktury kościelne i niezależną od niewydolnej państwowej służby zdrowia) fachową pomoc pielęgniarską. Z tą myślą zwraca się do ks. Karola Wojtyły, późniejszego biskupa krakowskiego) znajdując u niego pełne zrozumienie dla swoich planów: Przy moralnym i materialnym wsparciu ze strony władz kościelnych, organizuje placówki pielęgniarstwa parafialnego w Krakowie i całej archidiecezji. Obdarzona charyzmatyczną osobowością skupia wokół tego dzieła szerokie grono współpracowników i wolontariuszy Są wśród nich pielęgniarki, siostry zakonne, klerycy, księża, lekarze, profesorowie i studenci. Z ich pomocą organizuje dla swoich podopiecznych rekolekcje wyjazdowe, które przywracają chorym radość życia i dodają sił do niesienia codziennego krzyża. Dzięki jej staraniom upowszechnia się zwyczaj odprawiania Mszy św: w domu chorego oraz odwiedzin chorych w ramach wizytacji duszpasterskich. Wiele uwagi Hanna Chrzanowska poświęca nadal środowisku pielęgniarskiemu, troszcząc się o duchowy i etyczny poziom pielęgniarek położnych. Organizuje dla nich okresowe konferencje i doroczne rekolekcje. Rozpowszechnia wnikliwie ułożony „Rachunek sumienia pielęgniarki. Na wszystkich polach pracy z chorymi, Hanna Chrzanowska współpracuje ściśle z ks. kard. Karolem Wojtyłą. Na jego wniosek, Ojciec św: Paweł VI odznacza ją medalem „Pro Ecclesia et Pontilice”. Życie wewnętrzne Hanny formuje się w znacznej mierze wg duchowości św. Benedykta – od 1956 r. jest oblatką Opactwa Tynieckiego. Służąc cale życie chorym i cierpiącym coraz wyraźniej uświadamia sobie, że służy w nich samemu Chrystusowi. Hanna Chrzanowska umiera w Krakowie, 29. IV. 1973 r. Uroczystościom pogrzebowym na Cmentarzu Rakowickim przewodniczy ks. kard. Karol Wojtyła. W homilii pogrzebowej powiedział m.in. „Dziękujemy Ci Pani Hanno, że byłaś wśród nas ( … ) jakimś wcieleniem Chrystusowych błogosławieństw z Kazania na Górze, zwłaszcza tego, które mówi: błogosławieni miłosierni”. Osoby bliżej znające Hannę dają zgodne świadectwo, że w sposób heroiczny wypełniała przykazanie miłości bliźniego. Stąd w środowisku krakowskich pielęgniarek zrodziła się myśl, aby podjąć starania o jej beatyfikację. W 1995 r., pielęgniarki skupione w Katolickim Stowarzyszeniu Pielęgniarek i Położnych, zwróciły się z prośbą do ks. kard. F. Macharskiego o wszczęcie procesu beatyfikacyjnego. Ksiądz Kardynał, który sam powiedział o Hannie, że była „sumieniem środowiska pielęgniarskiego’, życzliwie odniósł się do tej prośby i po spełnieniu niezbędnych wymogów dokonał uroczystego otwarcia procesu w dniu 3 XI 1998 r. Proces beatyfikacyjny Służebnicy Bożej został zamknięty na szczeblu diecezjalnym 30. XII. 2002 r. Następnie dokumenty procesowe przekazane zostały do Kongregacji ds. Świętych przy Stolicy Apostolskiej. 11 stycznia 2008 wydano dekret o ważności postępowania diecezjalnego, a w 2011 staraniem postulatora generalnego procesu ks. Mieczysława Niepsuja złożono tzw. Positio wymagane w dalszym postępowaniu beatyfikacyjnym. 27 listopada 2012 odbyło się posiedzenie konsultorów teologicznych, a 30 września 2015 za zgodą papieża Franciszka promulgowano dekret o heroiczności jej życia i cnót. Odtąd przysługiwał jej tytuł Czcigodnej Służebnicy Bożej. Do beatyfikacji potrzebny był cud za jej wstawiennictwem. Takim cudem okazało się uleczenie z rozległego udaru mózgu Zofii Szlendak-Cholewińskiej, która dzięki jej orędownictwu wyzdrowiała oraz powróciła do pełnej sprawności. 7 lipca 2017 za zgodą papieża Franciszka, Stolica Apostolska po zbadaniu okoliczności tego uzdrowienia, uznała je za nadzwyczajne. Beatyfikacja nastąpiła 28 kwietnia 2018 w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach, podczas uroczystej mszy świętej, którą sprawował w imieniu papieża Franciszka legat papieski kard. Angelo Amato przy licznym udziale duchowieństwa (40 biskupów i ok. 250 kapłanów) oraz pielęgniarek, lekarzy, chorych z ich opiekunami, a także wolontariuszy oraz jej krewnych wraz z jej chrześniakiem. W homilii kard Amato stwierdził m.in.: Wpatrując się w postać Hanny, pochylonej nad chorymi, również i my uczmy się pochylać nad ubogimi, troszczyć się o tych, którzy potrzebują pocieszenia, wsparcia, zachęty, pomocy. A jest ich wielu: są to maluczcy, opuszczeni, wygnani, słabi, osoby z marginesu. Niektórych z nich widzimy codziennie na naszych ulicach; wielu natomiast żyje skrycie w swoich mieszkaniach, schorowani, biedni, samotni, bez wsparcia i pomocy. Obraz beatyfikacyjny z jej wizerunkiem na tę uroczystość namalował artysta Zbigniew Juszczak. Obraz ten po beatyfikacji został przekazany do kaplicy kościoła św. Mikołaja w Krakowie, gdzie znajduje się jej sanktuarium.

Fragment rozmowy Edyty Okoniewskie z ks. Wiesławem Badaszkiem, kapelanem Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie

Kim była i co możemy powiedzieć o bł. Hannie Chrzanowskiej?

Po pierwsze, pielęgniarką - osobą świecką, a nie zakonnicą. Nawiązując do jej domu rodzinnego, to dom rodzinny pod względem religijnym można byłoby nazwać liberalnym: ojciec, formalnie wyznania rzymsko-katolickiego, nie przywiązywał do spraw religii zbyt dużej wagi; matka - wyznania ewangelickiego, także o luźnym stosunku do religii. Jednakże warto podkreślić, że nie wyniosła z domu podbudowy religijnej, ale za to humanizm i dobroczynność, jak też wysoki poziom intelektualny. Ojciec bł. Hanny był profesorem historii literatury polskiej na Uniwersytecie Jagielońskim w Krakowie. Z tym też miastem związane jest życie błogosławionej, pomimo tego, że urodziła się w Warszawie. Pionierka Szkoły Pielęgniarstwa w Polsce. Zmarła na chorobę nowotworową.

Czy to, że była nauczycielką pielęgniarstwa i zmarła na raka, było wystarczające, by Kościół ogłosił ją błogosławioną?

To byłoby uproszczenie. We wspólnocie Kościoła warunkiem do podjęcia starań o wszczęcie procesu beatyfikacyjnego i wyniesienie danej osoby na ołtarze jest ocena postawy życiowej. Musi to być autorytet, który nie blednieje z upływem czasu, a nawet staje się coraz bardziej aktualny, tak iż może okazać się wzorem dla wszystkich członków wspólnoty, bez względu na czas i miejsce. Ale i czas choroby Hanna Chrzanowska przeżyła świadomie, dojrzale i godnie, dając świadectwo wiary w trudnym czasie cierpienia. Co podkreślił w kazaniu na pogrzebie kardynał Karol Wojtyła - ówczesny arcybiskup krakowski. Kościół, podejmując starania o jej beatyfikację, dał świadectwo pełnej akceptacji i podziwu dla idei pielęgniarstwa społecznego, zrealizowanego w jej życiu. Uniwersalizm jej idei pielęgniarstwa społecznego wiąże się z ogólnoludzkimi postawami myślenia o godności człowieka i jego egzystencji. Łączyła je z wartościami chrześcijańskimi. Stworzyła koncepcję dostępną dla wszystkich, bez względu na przekonania światopoglądowe

.Jak ksiądz kapelan uważa, bł. Hanna Chrzanowska może być „atrakcyjnym” wzorem dla naśladowania dla współczesnej pielęgniarki i pozostałych pracowników medycznych w szpitalach?

Przyznam się Pani, że z dużym dystansem, a nawet sceptycyzmem podszedłem do zorganizowania peregrynacji. A nawet z odrobiną obawy, jak taka forma duszapsterska zostanie przyjęta przez środowisko medyczne. Mimo, że jestem księdzem i powinienem na wszystko patrzeć z optymizmem, nadzieją i duża wiarą.

Z czego wynikały te niepokoje?

Nie wynikały one z braku osobistej wiary w słuszność i heroiczność cnót bł. Hanny Chrzanowskiej, ale z tego, że kiedy ona uczyła pielęgniarstwa i pracowała w szpitalach, minęło już kilka dobrych lat. To już jest inna służba zdrowia, inne szpitale i inne pielęgniarki. Inne czasy. Jako przykład podam, że bł. Hanna Chrzanowska mówiła, że odleżyna u pacjenta to wstyd ( a nawet chyba użyła słowa hańba) dla pielęgniarki opiekującej się pacjentem. „Zaciągnąłem języka” i tak już dziś powiedzieć nie wolno. Byłoby to nieprawdziwe i krzywdzące dla pielęgniarek! Na to, że powstaje odleżyna, wpływa szereg innych czynników - takich jak „odbiałczenie”. Nie mam wykształcenia medycznego i nie będę udawał fachowca, ale takiego określenia używają pielęgniarki. Nie chciałem też, aby spostrzegano peregrynację relikwii jako zachętę do tego, by teraz personel szpitala „klepał pacierze” z pacjentami i jeszcze najlepiej, żeby za „Bóg zapłać” przepracowali jak najwięcej dyżurów.

To jaki pomysł przyszedł do głowy, by peregrynacja przyniosła oczekiwane efekty?

Przede wszystkim pomogła mi w tym znajomość środowiska medycznego - pielęgniarskiego. Niemal co dzień jestem w szpitalu (od czterech lat) i mam ten przywilej obserwowania codziennych zmagań personelu w opiece nad chorymi. To ciężka i niełatwa praca, ale ciągle niedoceniana przez społeczeństwo i finansowo też mogłoby być lepiej. Za czasów życia bł. Hanny pielęgniarki nie pracowały na kilku etatach i nie miały tylu dyżurów miesięcznie. Praca przy pacjencie skupiała się głównie na jego pielęgnacji - nie było do wypełnienia tyle „papierologii”, gdzie trzeba wszystko nanieść na papier i później wklepać w komputer, a jednocześnie myśleć o wydawaniu leków i podłączaniu kroplówek itp. Dzisiejsza pielęgniarka to bardzo często osoba z ukończonymi kursami, specjalizacją, czy też tytułem magistra, za które musiała sama sobie zapłacić i pokryć koszta dokształcania. I jeśli do tego dołożymy szybkie tempo pracy, obowiązki życia rodzinnego z wszystkimi jego „urokami”- rysuje nam się obraz współczesnej pielęgniarki. Dlatego postanowiłem zapoznać się z życiem i działalnością bł. Hanny Chrzanowskiej i powybierać klika drogowskazów dla dzisiejszej pielęgniarki i pielęgniarza, bo panowie też wybierają ten zawód.

To może kilka najważniejszych?

„Widzieć człowieka chorego, a nie tylko chorobę i chory narząd.” „Dobrze jest oswajać chorych z myślą o śmierci. Traktować ją jako coś naturalnego, a nie jako zaskoczenie.”,„ Wobec śmierci, wobec tych , których ta śmierć najbardziej dotknęła, nie pocieszajmy zbyt pobożnie, bo takie pobożne pocieszanie może pogłębić ból i rozdarcie, a nawet doprowadzić do buntu. Trzeba tutaj się wystrzegać wszelkich banałów”. Co na koniec chciałbym powiedzieć personelowi pielęgniarskiemu? By bycie pielęgniarką było powodem do ich dumy, a zawód przynosił dużo satysfakcji - daj Boże i z czasem finansowej. I by cieszyły się wdzięcznością i życzliwością chorych i ich rodzin- na którą zasługują! Dziękuję za rozmowę.